- 29 sierpnia 1939 roku mała Zosia świętowała swoje 13. urodziny. Za kilka dni miała ponownie przekroczyć szkolne mury, spotkać koleżanki i rozpocząć kolejny rok nauki. Trzy dni później historia napisała jednak zupełnie inny scenariusz. 1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa - powiedział Prezydent Starachowic Marek Materek podczas miejskiej inauguracji roku szkolnego uczniom, którzy rozpoczynali właśnie kolejny rok edukacji w swojej szkole.
Szkoła życia
Kilkadziesiąt minut wcześniej Prezydent Materek osobiście odwiedził Panią Zofię Suchecką by złożyć jej życzenia urodzinowe. Pani Zofia urodziny świętowała w sobotę, Prezydent odwiedził ją we wtorek w dniu 1 września. Ta data jubilatce na zawsze kojarzyć się będzie ze szkołą i rozpoczęciem drugiej wojny światowej.

- Pani Zofia uczyła się najpierw w swoim rodzinnym Prawęcinie, a później w Kunowie. Wojna przerwała jej edukację i sprawiła, że bardzo szybko musiała dorosnąć. W domu była czwórka rodzeństwa, rodzice, codzienne obowiązki i troska o to, jak poradzić sobie w trudnych czasach. Tata wcześniej pracował w kamieniołomie, mama była krawcową. Wojna przyniosła również tragiczne doświadczenia. Była ciężka praca, zagrożenie wywózką do Niemiec, a także śmierć mamy na gruźlicę. Życie wymagało od młodej Zofii odpowiedzialności i hartu ducha - przekazuje historię Pani Zofii Prezydent Materek.
Przyjazd do Starachowic
Po wojnie najważniejsze było znaleźć pracę i zapewnić sobie oraz rodzinie utrzymanie. W ten sposób Pani Zofia trafiła do Starachowic.
Wspólnie z koleżankami zdobyły skierowanie do pracy w Zakładach Starachowickich.

- Pierwsze miejsce okazało się jednak tak ciężkie, że sam kierownik poradził nam, abyśmy wróciły po kolejne skierowanie i poszukały lżejszej pracy. Łatwiejszej nie znaczyło jednak łatwej - wspomina jubilatka.
Pani Zofia przez 30 lat – od 1951 do 1981 roku – pracowała w starachowickich zakładach, hucie oraz w Skarżysku Kościelnym. Przy rdzeniach części samochodowych, później przy szczękach hamulcowych, przy wierceniu i taśmowej produkcji. Była to praca wymagająca siły, odporności i wytrwałości. Gorąco, ciężka fizyczna praca, drewniane młotki i codzienna walka o swoje miejsce w zawodowym świecie.
Czy lubiła tę pracę? Sama przyznaje, że chyba nie zawsze. Ale pracować trzeba było.
W wieku 55 lat przyszedł czas na emeryturę. Nie oznaczało to jednak końca aktywności. Były spacery, las, zbieranie jagód, działka, porzeczki i wiśnie, a przede wszystkim pomoc rodzinie.

Ulubiony rosół z makaronem
Spotkanie z Prezydentem było okazją do rozmowy i wspomnień. A tych Pani Zofia ma naprawdę wiele. Trudno uwierzyć, że Jubilatka skończyła właśnie 100 lat.
- Jest pełna energii, serdeczności i życzliwości. Ma dobry apetyt, dobry wzrok i głowę pełną historii. Uwielbia rosół z makaronem – ale jest jeden warunek: makaron musi być własnoręcznie robiony. Tego kulinarnego zwyczaju nauczyła również swoją rodzinę - podkreśla Prezydent.
Ostatnio zdrowie trochę pokrzyżowało jej plany. Złamana noga ograniczyła spacery i aktywność, które tak bardzo lubiła. Mimo to Pani Zofia pozostaje niezwykle pogodną i pełną wigoru osobą.
Jej życie to sto lat historii – od przedwojennego dzieciństwa, przez doświadczenia wojny i trudne lata powojenne, pracę w starachowickich zakładach, aż po współczesne Starachowice. To także historia rodziny, codziennej pracy, odpowiedzialności i siły, która pozwalała pokonywać kolejne przeciwności.
- Pani Zofio, z okazji 100. urodzin wspólnie z mieszkańcami Starachowic życzymy przede wszystkim zdrowia, siły, pogody ducha, kolejnych spacerów, rodzinnego ciepła i jeszcze wielu powodów do uśmiechu. Dziękuję za spotkanie i za tę piękną lekcję życia - dodał prezydent Starachowic.
